Muzyczny BookTag!

środa, 11 marca 2020

 Ostatni BookTag Carameless zmotywował mnie również do wstawienia czegoś podobnego! Przejrzałam Internet i zauważyłam ciekawy tag na blogu Marionetka Literacka. Zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam dopasować książki, które czytałam do gatunków muzycznych i wstawić u nas na bloga. 



GATUNKI MUZYCZNE BOOK TAG
HEAVY METAL – książka za ciężka, abyś mógł ją przeczytać. 
Chyba taką książką u mnie jest Bastion - Stephena Kinga. Próbowałam ją ukończyć, jednak nie jestem w stanie. Jeszcze dłuuuga droga przede mną do końca...


DEATH METAL – książka, w której jest dużo śmierci.
Nie czytam za bardzo takich książek, więc jedyną, która przychodzi mi na myśl jest Vicious: Nikczemni - Victorii Schwab - chociaż uważam, że nie jest to najlepszy przykład. 

 
REGGAE – książka, przy której czytaniu byłeś wesoły.
Zdecydowanie Taniec marionetek Tomasza Nizińskiego! Dobrze się przy tej powieści bawiłam. Poczucie humoru autora urzekło mnie już na samym początku. Naćpany nekromanta, nieprzewidywalny alchemik, diabeł walczący z analfabetyzmem w piekle - coś świetnego! 
POP – książka tak popularna, że musiałeś ją przeczytać.
Wiedźma Morska - Sarah Henning. Jednak niestety nie wszystkie książki wokół, których jest głośno są dobre, sama się o tym przekonałam, sięgając właśnie po tą powieść. Strasznie się zawiodłam na owej książce. 

RAP – książka z najlepszymi dialogami. 
Cała seria Króla Kruków Maggie Stiefvater! Jedna z moich ulubionych serii. Każdy z bohaterów ma inny charakter, przez co dialogi między nimi są często zabawne! 

EMO – książka tak smutna, że Cię zdołowała.
Kwiaty dla Algernona - Daniel Keyes. Autor w książce pokazuje jak często inni ludzie traktują osoby chore. Historia Charliego Gordona jest naprawdę wzruszająca i pouczająca - historia człowieka, który marzył aby być po prostu równie "mądry" co inni i poddał się eksperymentom. Długo nie mogłam zapomnieć o losie Charliego. 

ELEKTRONICZNA – książka z najlepszą parą.
Zdecydowanie Dary Anioła - Cassandry Clare. Magnus i Alec to moja ulubiona para i nigdy się to nie zmieni. Uwielbiam tę dwójkę! Oczywiście pozostałe pary w książkach Cassandry są świetne - jednak Magnus i Alec mają w sobie coś takiego... Nie da się przejść obok nich obojętnie!  

BLUES – książka, którą uwielbiasz pomimo smutnego zakończenia.
Tutaj również mogłabym przywołać Kwiaty dla Algernona - Daniel Keyes. 

KLASYKA – książka z gatunku klasyki, którą uwielbiasz.
Dla mnie takim klasykiem zdecydowanie jest Mały Książę. Pokochałam tę książkę odkąd pierwszy raz przeczytałam ją w szkole. Uważam, że każdy powinien się z nią zapoznać! 

FOLKLOR – książka, w której poznałeś inną kulturę.
Nie natrafiłam jeszcze na takową książkę. 

COUNTRY – książka, której akcja dzieje się we wsi lub małym miasteczku.
Brittainy C.Cherry – Zawsze i wszędzie. Akcja książki dzieje się w małym miasteczku Chester. Jednak nie jest to miasteczko, w którym chciałabym mieszkać. Mieszkańcy są fałszywi i zainteresowani jedynie swoim małym społeczeństwem. Interesuje ich życie sąsiadów, niż to co się dzieje poza obrębem miasta. 

ROCK – książka z najlepszym „hardcorowym” bohaterem.
Nie sądzę, żebym w książkach, które dotychczas przeczytałam pojawili się "hardcorowi" bohaterowie. Większość z nich to była po prostu zwyczajna. 


DANCE – książka z wątkiem tanecznym.

Chyba nie czytałam jeszcze książki z owym wątkiem. 

DISCO POLO – książka, która ci się spodobała, mimo, iż myślałeś, że będzie inaczej.
Alicja Wlazło — Mrok. Ze względu na to, że byłam wtedy bardzo uprzedzona do polskich autorów. Jednak bardzo szybko się przekonałam się, że i nasi polscy autorzy piszą naprawdę świetne powieści! Książka okazała się strzałem w dziesiątkę! 

POEZJA ŚPIEWANA – książka, w której występuje poezja.
Agatha Christie — Gwiazda nad Betlejem. Jest to zbiór opowiadań autorki, w większości zawierające wątki religijne, jednak pojawiają się tam również wiersze. Agatha jest wszystkim znana ze świetnych powieści kryminalnych, więc zobaczenie jej w tym wydaniu to coś świetnego! 

ROCK ALTERNATYWNY – książka, która miesza wiele gatunków literackich.
Nic mi tutaj nie przychodzi do głowy. Książki zazwyczaj, które na ogół wybieram kwalifikują się do jednego gatunku. Jeżeli kiedyś trafię na takową powieść na pewno dam znać!
0

Netflix Book Tag

środa, 4 marca 2020

Ważna jest różnorodność, dlatego dzisiaj postawiłam na tag. Znalazłam go na kanale Made by Caroline. Gdy tylko spojrzałam na tytuł, wiedziałam, że jest idealny dla mnie. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Netflix. Książki. Zawsze tagi wydawały mi się bardzo ciekawa, chyba jeszcze nigdy nie robiłam książkowego (albo nie pamiętam) i uznałam, że to będzie dobry, nowy pomysł.

Także zapraszam na mój Netflix Book Tag!

1. Recently watched: Ostatnia książka, którą przeczytałam

Ostatnią książką, którą udało mi się przeczytać był Urok Grace`ów Laure Eve. Raczej nie znajdziecie recenzji na naszym blogu, chociaż w sumie o tym myślałam. Jednak zdecydowałam, że nie chcę mówić tylko o tym, jak bardzo denerwowała mnie główna bohaterka, jak wszystko było nudne i...jak bardzo denerwowała mnie bohaterka. A wspominałam o bohaterce? W skrócie, nie polecam.

2. Top picks: Książka polecana mi na podstawie tego, co wcześniej przeczytałam

Z tego co pamiętam, to Dwa Światy Jennifer L. Armentrout poleciła mi właśnie Madds, gdyż jej się bardzo podobała owa książka i uznała, że skoro ja jestem fanką Darów Anioła, a świat jest zbliżony, to mi również przypadnie do gustu. Nie myliła się, mimo że jednak seria Cassandry Clare będzie dla mnie zawsze najlepsza, to Armentrout również bardzo dobrze wykreowała swój świat i bohaterów.

3. Recently added: Ostatnia książka, którą kupiłam

Przez chwilę musiałam się zastanowić, jednak w końcu znalazłam. Było to na początku lutego i ową książką są Upiorne Opowieści po Zmroku Alvina Schwartza. Jeszcze nie widziałam filmu, jedynie zwiastun i bardzo mi się spodobał, a jako że staram się przekonać do horrorów jako książek, tym razem właśnie od niej zacznę.

4. Popular on Netflix: Cztery książki, które znają wszyscy

O jejku, tu ciężko. Wątpię, żeby były takie, które znają wszyscy... Może Harry Potter, Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy, Igrzyska Śmierci i Dary Anioła? Nawet jeśli ktoś nie czytał jest duże prawdopodobieństwo, że o nich słyszał lub oglądał filmy. Takie nasze klasyki.

5. Comedies: Zabawna książka

Tu mam dość duży problem, gdyż nie czytam takich...Ostatnio się śmiałam, czytając Urok Grace`ów...ale to bardziej z zażenowania i głupoty głównej bohaterki. Liczy się? Mam nadzieję, bo nic innego nie umiem znaleźć.

6. Dramas: Postać, która jest królem/królową problemów

Pierwszą postacią, o której pomyślałam była Alaska Young z Szukając Alaski, Johna Greena. Każdy problem był związany z nią, to ona prowadziła do wszelkich kłopotów. Jednak przyznaje, jest jedną z ciekawszych postaci w literaturze.

7. Animated: Książka z "kreskówką" na okładce

Poza mangami nie widzę na swojej półce innych książek, więc odpowiedź jest prosta. Seven Days i Kształt twojego głosu, które bardzo polecam! Tak na nie patrząc...może trzeba kupić jakieś nowe mangi? Dawno ich nie czytałam.

8. Watch it again: Książka/seria, którą chcę przeczytać ponownie

Zacznę od tego, że ja wręcz nie znoszę czytać czegoś drugi raz. Gdy tylko zaczynam, od razu przypomina mi się cała fabuła, wiem co się kiedy wydarzy i nie mam ochoty dalej czytać. Wtedy odkładam książkę i mija rok aż ponownie spróbuję do niej wrócić. Jest wyjątek, do Kamieni na szaniec wracałam już...kilka razy. A teraz...hm...ostatnio myślałam, żeby jeszcze raz przeczytać serię Kroniki Rodu Kane Ricka Riordana. Zapewne będzie tak jak mówiłam, ale może kiedyś...

9. Documentaries: Literatura faktu, którą polecam wszystkim

Może nie wszystkim, bo wątpię, że są to klimaty każdego, ale moją ulubioną książką z literatury faktu są Seryjne Zabójczynie Tori Telfer. Bardzo polecam.

10. Action and adventure: Książka pełna akcji

Na pewnie nie Urok Grace`ów...dobra, nie będę już o tym wspominała. Wydaje mi się, że książką z ciągłą akcją jest...After? Dramy, zdrady, i temu podobne. Aż czasem ciężko jest się połapać. Okej, prawdziwa akcja. Może Dary Anioła lub Więzień Labiryntu?

11. New releases: Najbardziej wyczekiwana książka

Tu nie muszę się zastanawiać ani trochę. Kolejna część Mrocznych Intryg od Cassandry Clare. Błagam.


Kurczę, koniec? Bardzo podobał mi się tag, hm, chyba trzeba poszukać kolejnych. A jakie są Wasze odpowiedzi? Podlinkujcie swoje posty, z chęcią poczytam!
1

The Greatest Showman

środa, 19 lutego 2020



When the sharpest words wanna cut me down

I'm gonna send a flood, gonna drown them out
I am brave, I am bruised
I am who I'm meant to be, this is me


 Pewnego dnia wchodząc na stronę YouTube'a na stronie głównej, w proponowanych wyświetliła mi się piosenka Rewrite The Stars w wykonaniu  Zac'a Efrona oraz Zenday'i z musicalu The Greatest Showman. Kierowana ciekawością przesłuchałam owy utwór - od razu go pokochałam. Tak trafiłam na ową produkcję. Czy cały musical również skradł moje serce jak Rewrite The Stars ? 

 Historia opowiada o Barnumie, tytułowym Królu rozrywki oraz  "dziwakach" - ludziach odrzuconych przez społeczeństwo. Na początku filmu wyrywkowo poznajemy jego historię - od młodego chłopca po czasy założenia "cyrku". Celem Barnuma jest dostarczenie rozrywki każdemu, wprowadzenie trochę barw do ich szarego, monotonnego życia oraz osiągnięcie sukcesu. Jednak w pewnym momencie idee, które propagował umykają mu na bok, gdy poznaje piosenkarkę Jenny Lind. Widzi w niej swoją szansę dostania się do wyższych sfer, zapewnienie rodzinie dostatku i docenienia przez krytyka, który nie raz zalazł mu za skórę swoją krytyczną opinią. Jednak w pewnym momencie gubi swoje wartości.  
 Obok rozgrywa się historia Phillipa Carlyle'a bogatego skandalisty, wystawcy sztuki, który zgadza się współpracować z Barnumem. Dzięki Anne Wheeler, dziewczynie z cyrku jego życie się zmienia. Jednak czy na lepsze czy na gorsze? 

 Musical jest niesamowity - piękna historia, która przekazuje wiele wartości. Pokazuje jak łatwo zatracić się w sukcesie i jak równie łatwo wszystko stracić - łącznie z rodziną. Mamy również wątek ludzi odrzuconych przez społeczeństwo, ponieważ nie wpisują się w ich standardy. Udowadnia nam, że rodzina, miłość, przyjaźń i dom są ważniejsze od pieniędzy i sławy.  
 Soundtrack pokochałam od samego początku. Utwory takie jak Rewrite The Stars, This Is Me czy The Greatest Show to przepiękne utwory, które od poznaniu owego musicalu towarzyszą mi na co dzień. Nawet teraz, gdy piszę tę recenzję w słuchawkach leci jeden z wyżej wymienionych utworów. Piosenką, która zasługuje na największe wyróżnienie jest Never Enough. 

The Greatest Showman jest debiutem reżyserskim Michaela Graceya. Musical oparty był na scenariuszu Jenny Bicks reżyserki Rio 2, Seks w wielkim mieście czy Uwaga, faceci!, i Billa Condona, który był również reżyserem Pięknej i Bestii (2017), Dreamgirls czy Pan Holmes.  
 Jeśli chodzi o obsadę, występują w tym musicalu znani większości aktorzy tacy jak Zendaya (Anna Wheeler), Zac Efron (Phillip Carlyle) czy Hugh Jackman (P.T. Barnum) znany z roli Wolverine’a czy filmowej wersji - Les Misérables. Nędznicy. Na wyróżnienie zasługuje Keala Settle (Lettie Lutz), która pięknie zaśpiewała This Is Me. Mówiąc szczerze nie było aktora, który wypadłby fatalnie - wszyscy zagrali dobrze i świetnie oddali emocje towarzyszące bohaterom. 

 Odpowiadając na pytanie zadane na wstępie - tak, musical skradł moje serce. To rewelacyjna historia, pełna wartości i przepięknych piosenek, która umili każdemu czas. Nawet jeżeli ktoś nie jest fanem musicali, uważam, że warto dać owemu filmowi szansę. Na koniec dodam, że film był inspirowany historią cyrku Ringling Bros. and Barnum & Bailey Circus założonego przez P.T. Barnuma w 1871 roku. Jeśli ktoś jest fanem takowych historii to tym bardziej zachęcam do obejrzenia. 

1

Silver Josie — Jeden dzień w grudniu

środa, 5 lutego 2020



To dziwne, że nigdy nie przestajemy się o kogoś troszczyć, nawet jeśli nie chcemy już z tą osobą być.


 Czekając na autobus, postanowiłam zajrzeć do księgarni Świat Książki. Jako, że nie ma jej w moim mieście, stwierdziłam, że to świetna okazja, żeby zobaczyć co mają w ofercie. Akurat był okres świąteczny, więc trafiłam na promocje. Przechadzając się między pułkami zauważyłam, że pracownik sklepu akurat nakleja na jakąś książkę nową naklejkę z przeceną. Przyjrzałam się opisowi, zaintrygował mnie na tyle, że zdecydowałam się po nią sięgnąć. I tak Jeden dzień w grudniu trafiło do mojej biblioteczki. Czy powieść okazała się tak dobra jak myślałam, gdy za nią płaciłam?

 Laurie nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia – oczywiście do chwili, gdy zakochuje się w chłopaku, którego pewnego grudniowego dnia widzi na przystanku przez szybę zatłoczonego autobusu. Wymieniają spojrzenia i Laurie nie umie przestać myśleć o nieznajomym. Odnalezienie go to jedno z jej noworocznych postanowień. Po roku nieśmiałych poszukiwań spotyka go znowu, na świątecznym przyjęciu swojej najlepszej przyjaciółki Laurie. Sarah przedstawia go Laurze jako miłość swojego życia…
  
 [opis wydawnictwa]       
                                                                                                                          
 Jeśli chodzi o sam pomysł na fabułę to muszę przyznać, że bardzo mi przypadł do gustu. Na pozór prosta powieść romantyczna potrafiła momentami zaskoczyć. Podoba mi się, że nie jest to typowy romans, gdzie zakochani zaczynają się spotykać, jedno z nich popełnia błąd, rozchodzą się i na końcu ponownie są razem. I chwała autorce za to! Ich znajomość od samego początku nie była łatwa, były momenty, gdzie już myślałam, że jednak autorka zrobiła nas w przysłowiowego konia i historia wcale nie kończy się dobrze... Jednak wszystko skończyło się tak ja można się tego spodziewać. 

 Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Nie brakuje zabawnych dialogów dzięki, którym lepiej spędzało się przy książce czas, nie zanudzała czytelników. Oczywiście nie mogło się też obejść bez wzruszających chwil. Podoba mi się też, że akcja rozgrywa się w dłuższym okresie, niż rok czy dwa, jak to często jest w takich powieściach. Zrobił na mnie wrażenie również motyw przyjaźni, miłości od pierwszego spojrzenia, zdrady i tajemnicy. Czy relacja dziewczyn przetrwa próbę, na którą została wystawiona? Czy taka miłość naprawdę istnieje?

 Co do bohaterów to bardzo polubiłam główną postać. Laurie jest skromną i spokojną dziewczyną, a do tego świetną przyjaciółką. Przyciąga do siebie ludzi niczym magnez. Wydaje się być rozsądna, stara się podejmować dobre decyzje, jednak jak wiadomo każdemu zdarzają się błędy. Drugą postacią jest Sarah, jej zupełne przeciwieństwo. Mimo to dobrze się ze sobą dogadują.
 Najmniej chyba lubiłam Oskara, który wydawał mi się strasznie... nudny? Ale czego oczekiwać po bankierze...(Bez obrazy!)

Podsumowując. Jeżeli szukacie lekkiej książki, która wypełni wam czas w nudne wieczory, to uważam, że jest to strzał w dziesiątkę! Bardzo przyjemnie minęły mi przy niej chwile. Mimo, iż powieść jest w klimacie Bożego Narodzenia mogę śmiało powiedzieć, że nadaje się też na inne pory, chociaż wiadomo najlepiej czytałoby się ją w okresie świątecznym. Na pewno byłaby świetnym  prezentem pod choinkę. Pomył na prezent na tegoroczne święta macie już z głowy, nie dziękujcie! (Oczywiście, jeżeli dana osoba lubi romanse!) 
1

Spinning Out

piątek, 31 stycznia 2020

   


   Spinning Out to produkcja udostępniona na serwisie Netflix niedawno, ponieważ w styczniu tego roku. Jak to bywa z nowymi serialami- wszędzie były reklamy i zachęcenia do oglądania owej historii. 

   Spinning Out opowiada o karierze łyżwiarki figurowej- Katherine Baker. Młoda, bo dwudziestoparoletnia kobieta nie zdaje egzaminu na trenera, gdyż boi się wykonywać bardziej skomplikowanych figur po wypadku na mistrzostwach. Jej młodsza siostra również jest łyżwiarką i jest faworyzowana przez matkę, która również kiedyś jeździła. Katherine miała z rodzicielką na pieńku, więc postanowiła jej udowodnić, że do czegoś się nadaje i postanawia przyjąć propozycję Dashy- trenerki syna właściciela hotelu, w którym dorabia Kath. Czeka ją długa droga, by zaufać drugiej osobie w łyżwiarstwie figurowym w parze, a Justin nie ma zamiaru jej tego ułatwiać.

   Ogólnie cały zamysł serialu bardzo przypomina mi anime Yuri!! On Ice, które kiedyś wpadło mi w oko. Taka sama sytuacja bohaterów, takie samo hobby i zawód. Jednak Kath jest dość barwną i wcale, dosłownie, wcale nie idealną postacią, co jest jak najbardziej na plus. Mierzy się z psychiczną i krytyczną matką, co raczej nie dodaje jej pewności siebie. Mimo wredoty Sereny- jej młodszej siostry- uważa, że jest to wpływ Carol i wspiera siostrę w niemal każdej sytuacji. 

   Kath cały serial wspiera Jenn- jej przyjaciółka, tak samo łyżwiarka. Dziewczyna była zdecydowanie moją ulubioną postacią i mimo, że starała się spełnić ambicje rodziny ryzykując życie i zdrowie uważam ją za naprawdę odważną. Była naprawdę wesołą i ciekawą bohaterką, szczególnie, że nie powstrzymywała się od przeklinania, w szczególności na matkę Kath. Uważam, że nie zasłużyła na swój los.

   Myślę, że serial jest pouczający i warty obejrzenia. Sceny tańca czy ćwiczeń są wbrew pozorom ciekawe, ukazują budującą się nić zaufania, która jest wręcz namacalna. Kath pokazuje, że da się przezwyciężyć chorobę, mimo trudności i że podoła wymaganiom matki, trenerki czy partnera. Jak dla mnie jest to jeden z lepszych seriali, które ostatnio obejrzałam.
0

You

środa, 22 stycznia 2020


It`s gonna be really fun
fucking destroying you. And I deserve that.


Gdy serial trafił na platformę Netflixa nie byłam jakoś szczególnie zainteresowana, chociaż sam opis już krzyczał, że to zdecydowanie moje klimaty. Jedyne co wtedy zrobiłam, to dodałam go do listy i wróciłam do oglądania innych produkcji. O You przypomniałam sobie pewnego dnia, przeglądając najpopularniejsze propozycje Netflixa. Uznałam, że nie znajdę nic ciekawszego, więc postanowiłam, że owy serial będzie moim następnym celem. Pierwszy sezon obejrzałam już jakiś czas temu i zapewne nie podjęłabym się recenzji, gdyby nie część druga. Miałam ogromny dylemat czy w tym poście napisać właśnie o You, czy może o Sex Education, którego sezon drugi wciągnął mnie na tyle, że całe osiem odcinków obejrzałam w dzień, w którym znalazły się na Netflixie. Jak widzicie, pozostałam przy You. Jednak czy to oznacza, że ten serial był dobry? A może wręcz przeciwnie?

Joe (Penn Badgley) jest młodym menadżerem księgarni, prowadzi spokojne życie, które skupia wokół klasycznych powieści. Sielankową historię mężczyzny zmienia Beck (Elizabeth Lail), obiecująca pisarka. Na samym początku owa znajomość nie wydaje się żadnym zagrożeniem. Joe za pomocą mediów społecznościowych uzyskuje informacje o nowo poznanej kobiecie, nic nadzwyczajnego. W końcu w dzisiejszych czasach bardzo często internet definiuje naszą osobowość, to dzięki niemu odnajdujemy wspólne zainteresowania, znajomych itd. Z czasem jednak zauroczenie młodego mężczyzny zmienia się w obsesję i postanawia on zlikwidować każdą przeszkodę, która może zaszkodzić jego nowej relacji.

Tak prezentuje się opis pierwszego sezonu i chyba na tym pozostanę. Jeśli miałabym pisać o drugim, jestem pewna, że zdradziłabym za dużo, a tego nie chcę. Najważniejsze jest to, że głównym bohaterem w drugiej części jest również Joe (yeah!), więc jeśli urzekł was tak samo jak mnie, to spokojnie. Muszę przyznać, że serial spodobał mi się przede wszystkim ze względu na wykreowane postacie. Jako miłośniczka książek z czystym sumieniem przyznaję, że Joe...jest idealny. No dobra, dobra, niby ma jakieś zadatki na socjopatę, no ale...to Joe, okej? Beck. Nie byłam jej fanką od samego początku. Chociaż intrygował mnie jej charakter i czułam, że ma o wiele więcej do zaoferowania niż to pokazywano. Chyba dopiero oglądając drugi sezon, pojawiła się we mnie myśl Okej, Beck jest super. Od samego początku obdarzyłam sympatią postacie drugiego sezonu; Delilah, Ellie I Forty`iego. Raczej nie muszę tu wiele opowiadać, silne kobiety i szalony miłośnik filmów. Wydaje mi się, że równie ciekawą postacią jest Paco, młody przyjaciel głównego bohatera. Uwielbiałam ich relacje, to, jak Joe polecał mu te wszystkie cudowne klasyki. No po prostu sama chciałabym mieć takiego znajomego.

Warto również zwrócić uwagę na dwie rzeczy, które mogę spokojnie stwierdzić, sprawiły, że owy serial jest jednym z moich ulubionych. Bardzo rzadko to mówię, więc You ma w sobie to coś, dzięki czemu zasłużyło sobie na ten tytuł. Co takiego? Narracja. O wszystkim opowiada sam Joe. Mamy szansę obserwować jak jego zauroczenie zamienia się w obsesję, lepiej poznajemy jego psychikę (co wręcz ubóstwiam). Nadaje całości odpowiedni klimat tajemniczości oraz zawiłości ludzkiej psychiki. Może nie jest to jakoś bardzo wyjątkowe, bo na pewno jest wiele seriali, które posiadają takowa narrację (chociaż aktualnie na myśl przychodzi mi tylko Riverdale), ale jednak tutaj wpasowuje się to idealnie w fabułę. Co jest drugą rzeczą? Zakończenia. Jesteśmy w stanie je przewidzieć, ale jednak samo wykonanie...no wow. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o sezon pierwszy...miałam takie przebłyski, że tak, to na pewno się wydarzy, ale może jednak...Nie byłam po prostu pewna. W drugiej części to od drugiego, może trzeciego odcinka spodziewałam się. Pomimo to, twórcy i tak byli w stanie mnie zaskoczyć przez inne zwroty akcji i następstwa głównych wydarzeń. Z chęcią bym się teraz rozpisała na temat tych zakończeń, no ale...chyba musicie przekonać się sami.

Czy You znalazł się na liście moich ulubionych seriali? Zdecydowanie tak. Tak, tak i tak. Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon. W międzyczasie postaram się również zapoznać z książką, na podstawie której powstała owa produkcja. Z całego serca polecam, szczególnie miłośnikom thrillerów, seryjnych zabójców i stalkerów. Zachęcające? Mam nadzieję!
0

Dr House

środa, 15 stycznia 2020


-A kto nie wyobrażał sobie czyjejś śmierci? 
-Ja w myślach zabiłem nauczycielkę od geometrii jakieś sześć razy. 
-Nie chciałam nikogo zabić. Chciałam ich zamknąć w mojej piwnicy i torturować ich kwasem. 

Dr House to serial, o którym na pewno każdy choć raz słyszał. Mi towarzyszył on w dzieciństwie, lecz niestety jedynie jego pojedyncze epizody. Jakiś rok temu postanowiłam poznać tę produkcję od podstaw, początków.

Obejrzenie całego serialu zajęło mi niemal okrągły rok. Nie, żeby był nudny. Po prostu nie potrafiłam oglądać go odcinek po odcinku. Po każdym epizodzie musiałam przeanalizować sytuację- czego się nauczyłam, jakie dana choroba ma objawy, jak działają badania przeprowadzone w odcinku. Nie każdego to może ciekawić, ale ja stwierdziłam, że może być to ciekawa odskocznia od iZombie czy Flasha, którego w chwili obecnej oglądam.

Cała fabuła opiera się na diagnozach, jak to powinno być w serialu medycznym. Jedynym haczykiem jest to, że House i jego zespół mają dość kontrowersyjne metody, jak np. Włamywanie się do czyjegoś domu w poszukiwaniu toksyn itp. W problemy lekarskie wplatane są również sceny typowego człowieka- wypad z przyjacielem, randka w ciemno, by uwolnić się od zakochania w osobie, która Cię nie chce czy właśnie próby poderwania tej osoby. 

House, tytułowy charakter, to zupełny strzał w dziesiątkę jak dla mnie- przez wszystkie siedem sezonów był wredny, sarkastyczny, ale zawsze zajmował się pacjentem... No, prawie zawsze. Ma przyjaciół, chociaż tak jak normalny człowiek, również chwile słabości i złamań.

Chase- było mi go żal przez większość serialu, ale jednak zasłużył na to, co dostał. Klasyczny przykład karmy w serialach objawia się właśnie niezbyt ciekawym losem dla Chase'a.

Toub- nie trawię faceta do tej pory. Mimo, że był miły, przyjazny i tak dalej. Nie mogę się do niego przekonać, bo wyglądał mi zbyt podejrzanie. Co jest ciekawe, bo wygrał konkurs na najbardziej przyjemną twarz. Ale jedno trzeba mu przyznać - był dobrym chirurgiem plastycznym i świetnym diagnostą.

Minusem serialu była jego długość, ponieważ cała fabuła przeciągnęła się przez osiem sezonów, niemal w każdym odcinku odtwarzając ten sam schemat- czyli diagnozy tajemniczego przypadku.

Podsumowując; Dr House to nie jest serial na wieczór. W zasadzie myślę, że jest bardziej skierowany do ludzi lubiących medycynę i te kierunki. Mimo to był on jak dla mnie pozytywnym przeżyciem-dobrze się przez ten rok bawiłam wysłuchując bluzg i gróźb Gregory'ego! 
0

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life